3 marca 2013 - The Musée du Louvre - moja nowa miłość!

Zwiedzanie Luwru to sport prawie ekstremalny. Jeśli ma się jeden dzień i kocha sztukę, to serce pęka jeśli szybko przemierzamy części poświęcone rzeźbie czy malarstwu danej epoki. Jaki przyjąć zatem klucz zwiedzania i jak to zrobić?
  • Po pierwsze wydrukować wcześniej mapę i zaznaczyć interesujące nas rzeczy.
  • W każdą pierwszą niedzielę miesiąca wejście do Luwru jest bezpłatne.
  • Duża kolejka do wejścia dość szybko się przesuwa, nie ma co się przejmować i swoją godzinę należy odstać lub ... zająć miejsce skoro świt.
  • Do środka można wnieść wodę i swoje batoniki energetyczne (to ważne, przydają się już po pierwszej godzinie :)
  • Obejrzenie atrakcji z mojego "topu" zajęło ok. 5 godzin.
  • W trakcie 5 godzin spalimy dużo kalorii, opadniemy z sił i a na koniec dostaniemy gorączki "bo jest tyle fantastycznych rzeczy"... Warto zaplanować przerwę na obiad (można zjeść w jednej z kafejek).
  • Niestety o intymnej atmosferze przy Monie z Lisem możemy pomarzyć, jak dopchamy się do obrazu to będziemy podduszeni i generalnie będziemy myśleć tylko o tym aby zaczerpnąć świeżego powietrza.
  • Na szczęście w muzeum jest wiele ciekawszych rzeczy od Mony, które nie są oblegane lub nie zostały jeszcze odkryte ;)
  • Można zaplanować trasę poziomami lub budynkami, nie ma lepszej wersji.
Trzy gracje od tyłu :)



Długa, "cętkowana" i kręta kolejka do wejścia


Kupidyn bawiący się z motylem


Misternie rzeźbiona szkatułka


Delacroix 


Rubens


 Mona z Lisem, a dokładnie tłum który ją podziwia