8 lipca 2012 - Ostseebad Kahlberg

0

Po wczorajszej wyprawie boli mnie tylko tyłek. Bałam się, że nie będę mogła ruszać nogami ale jest całkiem dobrze. Chyba zasłużyłam na prawdziwe rowerowe spodnie "z pieluchą". Paweł nie może wysiedzieć w domu więc czas go wyprowadzić na plażę. Takiej plaży jak poniżej nie lubimy.

Taką plażę lubimy.

Takiej plaży nie lubimy.

Taką plażę lubimy.

W drodze powrotnej jedziemy do Sztutowa gdzie w latach 1939-1945 znajdował się niemiecki obóz koncentracyjny "KL Stutthof". Był to najdłużej działający obóz koncentracyjny poza przedwojennymi granicami Niemiec. Założony został podczas kampanii wrześniowej, tuż po zajęciu Pomorza i Wolnego Miasta Gdańska. Obecnie funkcjonuje tu muzeum KL Stutthof.



Wanda Swajda "Okna czasu". Setki miniaturowych głów wyrzeźbionych w bulwach ziemniaków, umieszczona za szybami okien, ciasno, jeden obok drugiego... Pospolity ziemniak stał się "materiałem rzeźbiarskim", wraz z upływem czasu wciąż pracuje, ziemniaczane twarze marszczą się coraz bardziej, podobnie jak ludzka skóra. W tym momencie ziemniaki są już mocno wysuszone niemal skamieniałe, niektóre wyglądają groteskowo... Twórcą - rzeźbiarzem jest więc artystka oraz Czas. Artystka nadała im formę ludzkich twarzy, zaś Czas wyrzeźbił w nich zmarszczki i wciąż je deformuje...



7 lipca 2012 - Półwysep Helski by bike

0

Jedną z zaplanowanych wypraw na rok 2012 było przejechanie rowerem Półwyspu Helskiego. Poniżej foto relacja.
Chałupy welcome to!


W Trójmieście leje, we Władysławowie leje, mimo wszystko nie dajemy za wygraną i startujemy z Chałup. Za chwilę rozpocznie się pierwsza burza...

Chwilowa przerwa z deszczu, fantastycznie pachną mokre róże - przypominają dzieciństwo, kiedy ganiając z dzieciakami po parku jedliśmy płatki róż, a na odrapane kolana przykładaliśmy liście babki...

Wejście do portu w Jastarni. Druga burza za nami, mokre spodenki, mokre majtki, mokra czapeczka... Na szczęście nie jest zimno.

Kawiarenki, lalala, kawiarenki, lalala... Portowa kawiarenka w Jastarni. Wódka po 4, wino po 5. Proste menu to podstawa.

Między Jastarnią, a Juratą. Tu na plażę można wchodzić z psami. Zaczynami powoli schnąć, zdrapuję błoto i jadę dalej. Staram się jak mogę aby uciec przed deszczem.

Ucieczka się udaje, ostatni, długi las przed Helem i pogoda zaczyna dopisywać. Przed wjazdem do ośrodka prezydenckiego próbuję zrobić fotkę, ale momentalnie pojawia się uzbrojony strażnik i macha rękami, że nie wolno. Jakbym stanowiła jakieś zagrożenie. Zdjęcie pt. "ja i Gary Fischer" :-)

HEL - cel osiągnięty, pozostało jeszcze wrócić. Maszoperia to restauracja w jednym z najstarszych domów rybackich, pyszne jedzenie - polecam ziemniaka zapiekanego z cacykiem - pisownia oryginalna, do tego fląda, nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Suszymy ubrania, świeci słońce i jest gorąco.

Hel - koniec, końców czyli wejście do portu.

Szybko śmigam lasem, 11 kilometrów ucieka pod kołami. Zaczynam czuć zmęczenie dopiero w Juracie. Jedziemy na molo, czeka mnie chwila zasłużonego odpoczynku.



Gdzieś w okolicach Kuźnicy...





Gdzieś w okolicach Chałup. Niestety nie ma czasu na długie sesje bo zbliża się kolejna burza. Jeszcze tylko naleśnik z bananem i czekoladą (w pełni zasłużony po takim wysiłku) i może zacząć padać.

...a wieczorem przyjechał Paweł :)