16 maja 2012 - Kathmandu, Nepal

0

Popołudniu idziemy jeszcze raz na stare miasto. Chodzimy między świątyniami, obserwujemy toczące się życie. Podchodzimy do domu Kumari i postanawiamy wejść jeszcze raz. W środku jest dużo ludzi, zerkam w okno i przez sekundę... widzę Kumari! Siadamy grzecznie na schodach i czekamy aż sie ponownie pojawi. Mamy szczęście, jakieś 20 minut później Kumari ponownie pojawia się w oknie, jest jakąś minutę... Niesamowite popołudnie!

Dziedziniec w domu Kumari




Targ warzywny pod jedną ze świątyń








Dzisiejszy deser jest z mocną różową pianką ;) kolejne scenki rodzajowe z nepalskich świątyń, tym razem tantra dla zaawansowanych







Dobranoc...

0 komentarze:

Prześlij komentarz