08.12.2010 - Tajlandia, Bangkok

0

Ranne, szybkie śniadanie i podróż na lotnisko w Ho Chi Minh City. Potem krótki lot do Bangkoku, urząd imigracyjny kontrola wiz i znowu jesteśmy w przyjaznym królestwie Tajlandii – krainie uśmiechu. Idziemy bezpośrednio do schuttle busa lecz gdy widzimy brak autobusu i brak oczekujących dociera do nas, że autobus musiał właśnie odjechać. Nauczeni doświadczeniem nie wierzymy że następny będzie w przeciągu pół godziny - jak zapewnia nas sprzedawca biletów. Pół azjatyckiej godziny może znaczyć od 30 do 100minut – nie damy się skusić.

Postanawiamy sprawdzić nowość w Bangkoku czyli City RailLink… połączenie otwarte bodajże 23 września tego roku - czyli szybką kolejkę łączącą lotnisko z centrum. Koszt biletów 30Baht na dwie osoby (ok. 3 złotych) czas podróży 30 minut. To tylko pokazuje, że nawet w dalekiej Azji można zbudować wygodne połączenie z centrum. U nas mimo lotniska w centrum miasta nie ma nic, nie licząc złodziejskiej linii 175. Dlatego turyści używają taksówek. Ostatnio jeden z zagranicznych gości przyjeżdżający robić biznes w Polsce, po przyjeździe do siedziby firmy w centrum zapytał „ To ile wy macie tych dużych rzek Warszawie?”

Bangkok i cała Banghalamphoo stoi gdzie stała… niepowtarzalny klimat Khao San Road nadal utrzymuje powiew dzikości i wolności w sercach najdziwniejszych oryginałów z całego świata. Chyba zaczynamy rozumieć dlaczego Bangkok uważany jest za mekkę backapackersów.. . Choć ze smutkiem musimy przyznać że Piwo podrożało. Na szczęście Pad Thai na ulicy smakuje tak samo - najlepiej na świecie . Fil uwielbia curry i co trochę ma curry time i wszędzie gdzie może zamawia curry (by potem oczywiście krytykować). Dzisiaj już na lotnisku mruczał sobie wesoło że czeka go znowu GreenCurry w GreenHousie i nie zawiódł się. Dostał takie jak lubi, gorące, ostre curry, które tym różni się od curry spotykanych w Polsce, że oprócz ostrości usta ma jeszcze smak słodki, kokosowy, mięsny, warzywny… Istna magia smaków. Azjatyckie dania w kupowane w Polsce są tylko ostre. Natomiast dania kupowane w Azji są ostre i mają fajerwerki smaków.(Pad Thai jest oferowany w Polse nawet w Sheratonie ale nie ma w nim ani jednej nutki tajlandzkiego smaku z Kaho San Rd)

Musimy się pochwalić że staliśmy się częścią tego miasta. Nasze zdjęcie w garniturach szytych na miarę dumnie prezentuje sprzedawca i zachęca do czytania przylepionego na ścianie naszego peanu pochwalnego po Polsku nt. jego pracy. Ileż było śmiechu i radości gdy nas poznał i pokazywał nam kolejne zdobycze oraz pytał czy tym razem też u niego coś zamówimy i gdyby tylko czas pozwolił to znów coś byśmy uszyli…

Aha i widzieliśmy dziś jeszcze Wielką Huśtawkę oraz buszowaliśmy po chińskim targu. Na targu uliczki są szerokości jednego człowieka, a każdej strony wybucha fontanna towaru od materiałów, koszulek, majtek, spinek, kokardek, notesów, butów, klipsów, pereł po truskawki :)

Kocham Bangkok.

0 komentarze:

Prześlij komentarz